Rozmawiamy z Juliuszem Pakuńskim, kierownikiem rozwoju biznesu w firmie Dachser DIY-Logistics w Polsce.

Rozmawiamy z Juliuszem Pakuńskim, kierownikiem rozwoju biznesu w firmie Dachser DIY-Logistics w Polsce.

  • Autor: Justyna Łotowska
  • 10 gru 2019 16:17 (aktualizacja: 12 gru 2019 08:11)

Polscy producenci mogą walczyć o zachodni rynek DIY

Sprzedaż produktów z segmentu „dom i ogród” w Europie szacowana jest na 168 mld euro. DIY to ogromny i rozwijający się rynek. Jak polscy producenci mogą o niego walczyć? Rozmawiamy z Juliuszem Pakuńskim, kierownikiem rozwoju biznesu w firmie Dachser DIY-Logistics w Polsce.

Jak producenci w Polsce mogą konkurować o obecność w zachodnich sieciach DIY?
Ponad jedna czwarta globalnej sprzedaży produktów DIY przypada na zachodnią Europę, z czego największym rynkiem są Niemcy. W tym kraju średnie roczne wydatki na ofertę „home improvement” to 465 euro na mieszkańca, podczas gdy w Polsce poziom ten jest ponad trzy razy niższy i wynosi zaledwie 183 euro per capita. To bardzo dobrze pokazuje, jak atrakcyjny jest ten rynek dla polskich producentów. Rodzimi wytwórcy mogą walczyć o europejskiego konsumenta ceną, jakością i wzornictwem, jednak oprócz tego muszą być spełnione jeszcze inne warunki, by na dłużej utrzymać się w ofercie tak wymagających partnerów, jakimi są europejskie sklepy DIY.

Partnerstwo handlowe z europejskimi sklepami DIY jest w zasięgu wielu polskich producentów, tylko trzeba mieć świadomość oczekiwań tego rodzaju klientów i być w stanie się do nich dostosować. Jest o co walczyć, bo chociaż połowa oferty w sklepach typu „dom i ogród” przyjeżdża z fabryk w Azji, to jednak pozostała połowa pochodzi od europejskich dostawców. Nie ma powodu, dla którego nasi producenci nie mieliby mieć w tej grupie silnej reprezentacji. Mogą o tym myśleć nawet firmy, które nie mają doświadczenia w handlu zagranicznym czy współpracy z zachodnimi sieciami DIY, o ile znajdą operatora logistycznego, który ich w tym wesprze. Takim właśnie partnerem może być Dachser, który specjalizuje się w obsłudze krajowych eksporterów.

Jakich rozwiązań logistycznych potrzebuje rynek DIY w Polsce? Jak scharakteryzowałby Pan pod tym względem polski rynek?
Rynek DIY w Polsce to wartościowo ok. 6 mld euro sprzedaży rocznie, w porównaniu do takich krajów, jak Niemcy jest kilkakrotnie mniej. Mówiąc o polskim rynku trzeba jednak zauważyć, że na tle innych krajów to rynek stosunkowo ułożony, ale nie na tak wysokim poziomie, jak rynki zachodnie. Mamy głównych graczy – liderów rynku w dużych miastach, w mniejszych miejscowościach, rosnącymi siłami są także formaty o mniejszych powierzchniach. W ciągu ostatnich lat zaszła w Polsce znacząca zmiana, związana ze zmianą w preferencjach zakupowych konsumentów. Sklepy zamawiają mniejsze partie towaru, natomiast wzrasta częstotliwość składania zamówień. Oczekiwania wobec dostawcy są więc takie, aby jego produkt w ciągu 24 godzin był dostępny w markecie. Są to nawet niepełne palety towaru, co może być wyzwaniem pod względem logistycznym.

Innym wyróżniającym polski rynek DIY aspektem jest sprzedaż internetowa – kanał B2C to zdecydowanie "języczek u wagi" w tych sieciach DIY, które mają swoje sklepy internetowe lub mają je w planach. Kanał ten rozwija się w Polsce mocno, choć nadal pozostajemy w tyle za krajami europejskimi. Chociażby w Niemczech kanał sprzedaży internetowej rośnie bardzo dynamicznie – zarówno sprzedaż za pośrednictwem platform sieciowych, jak i sprzedaż bezpośrednio z Polski do klientów niemieckich. Mamy jako Dachser zresztą specjalne oferty, które są ukierunkowane na rozwój tego biznesu w Niemczech, Austrii i Szwajcarii czyli krajach DACH. Oferty te obejmują nie tylko zrealizowaną dostawę, ale i usługi dodane, jak instalowanie, wniesienie na górę, będące wyraźną odpowiedzią na potrzeby użytkowników. Zauważamy też jak z roku na rok rośnie znaczenie targów organizowanych przez sieci dla dostawców i sklepów. Przykładem są targi PSB w Kielcach czy Bricomarche w Poznaniu, gdzie sklepy dokonują zamówień na stoiskach dostawców.

WASZE KOMENTARZE (0) + DODAJ KOMENTARZ