• Autor: Artur Golak
  • 27 gru 2013 18:02

Meble z poprzednich dekad - zagrożenie czy nadzieja?

W milionach polskich mieszkań właśnie „dokonują żywota” meble wykonane w technologii z lat 70. i 80. XX w. W piwnicach, altanach czy na wysypiskach stanowią potencjalne zagrożenie dla zdrowia ludzi i środowiska. Prawidłowo przetworzone stać się mogą nadzieją polskiego przemysłu meblowego.

Obowiązujące w Polsce przepisy prawa uznają stare meble i pozostałości poprodukcyjne przemysłu meblarskiego za odpady nie niebezpieczne dla środowiska naturalnego. W dużej mierze pokrywa się to ze społecznym odczuciem, odbierającym stare meble wykonane z litego drewna i surowców pochodnych za produkty naturalne, a tym samym bezpieczne zarówno w codziennej eksploatacji, jak i w utylizacji po zakończeniu użytkowania. Kurczące się w szybkim tempie zasoby krajowego surowca drzewnego i jego ceny na rynkach światowych stawiają pod znakiem zapytania dotychczasowy problem utylizacji i recyklingu mebli.

Nie tylko formaldehyd

W Polsce produkcja płyt meblowych wykonywanych w oparciu o kleje mocznikowo-formaldehydowe przypadła na lata 50. Kleje zawierające formaldehyd (proste technologicznie, wydajne, tanie i odporne na wilgoć) szybko stały się jednym z podstawowych składników płyt meblowych. Pierwsze płyty zawierały nawet kilka procent wolnego formaldehydu. Równie szybko metanal stał się najpierw głównym „oskarżonym”, a następnie „winnym” wzrostu zapadalności na schorzenia dermatologiczne, dróg oddechowych i alergie. W 1996 r. pojawił się na liście Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej, jako czynnik prawdopodobnie rakotwórczy dla ludzi, a od 2004 r. Światowa Organizacja Zdrowia uznaje formaldehyd za czynnik kancerogenny.

Obecnie krajowy przemysł meblarski dostarcza płyty o zawartości wolnego formaldehydu do 8 mg/100 g suchej masy płyty, co odpowiada klasie E1. Badania ośrodków naukowych, w tym Ośrodka Badawczo-Rozwojowego Przemysłu Płyt Drewnopochodnych w Czarnej Wodzie, wykazały, że emisja formaldehydu zmniejsza się wraz z upływem czasu. Oczywiście, na emisję lotnych związków organicznych wpływ mają warunki składowania odpadków – wilgoć i wysoka temperatura (czyli mikroklimat choćby piwnic), które powodują jego intensyfikację. Jednak zdaniem Leszka Daneckiego, zastępcy dyrektora ds. naukowo-badawczych Ośrodka Badawczo-Rozwojowego Przemysłu Płyt Drewnopochodnych, obecne wydzielanie formaldehydu z mebli wyprodukowanych przed 20 laty jest praktycznie znikome.

Nie oznacza to, że meble z przed dwóch dekad są całkowicie bezpieczne. W procesach uszlachetniania powierzchni drewnianych i drewnopochodnych opierano się na lakierach, rozpuszczalnikach, bejcach, emaliach zawierających lotne związki organiczne (VOC – Volatile Organic Compound), dlatego zasadne jest pytanie stawiane zarówno przez producentów płyt meblowych, jak i ekologów: utylizować meble, czy też w drodze recyklingu wykorzystać je ponownie jako pełnowartościowy materiał?

WASZE KOMENTARZE (0) + DODAJ KOMENTARZ