• Autor: mh
  • 27 gru 2013 18:01

Czeka nas najgorsze pół roku

Wszystko wskazuje na to, że branża meblarska nie ustrzeże się negatywnych wpływów kryzysu. Skutki odczują głównie firmy z podstawowego segmentu mebli, co odbije się także na zatrudnieniu. Lepsza sytuacja w tzw. segmencie „premium” niczego nie zmieni w kontekście zatrudnienia, gdyż problemy były, są i będą.

Zdaniem Roberta Klaudela, dyrektora zarządzającego w firmie Restol, aktualna sytuacja na rynku pracy – w porównaniu z latami 2006-2007 – ustabilizowała się. Fala emigracji zarobkowej, tak silna tuż po wstąpieniu Polski do UE i jeszcze na początku 2007 r., w 2008 r. uległa osłabieniu. Dziś z krajów, które w pierwszej kolejności dotknęła recesja, obserwuje się coraz liczniejszą falę powrotów. Jednocześnie recesja dotyka również Polskę, a co się z tym wiąże – nastąpi schłodzenie popytu wewnętrznego. To z kolei spowoduje konieczność dostosowania zatrudnienia do poziomu produkcji sprzedanej, czyli redukcję zatrudnienia, a ten czynnik spowoduje wyhamowanie skali powrotów – przewiduje Robert Klaudel. – Emigrant zarobkowy stoi przed dylematem: czy lepiej przetrwać kryzys w Anglii, Hiszpanii, Irlandii, czy w Polsce? Czynniki te mogą wstrzymywać decyzję o powrocie do kraju, chyba, że powracający ma pomysł i kapitał na własny biznes.

Według Danuty Pawlik, menedżera ds. marketingu w firmie Schattdecor, jeszcze kilka miesięcy temu odpływ wykwalifikowanej kadry był dla wielu przedsiębiorstw dużym problemem. Aktualnie w niektórych firmach pojawia się problem odwrotny: niektórzy właściciele firm są zmuszeni zwalniać pracowników ze względu na cięcie kosztów – mówi Danuta Pawlik. – W związku z kryzysem w wielu branżach w Europie Zachodniej odpływ kadry do tych krajów nie odbywa się na tak dużą skalę, jak wcześniej.

W ocenie Marcina Kruszyńskiego z firmy Werkpol emigracja zarobkowa spowodowana była zmieniająca się dynamiką na rynku pracy i dotyczyła nie tylko branży meblarskiej. W ostatnich kilku latach rynek pracy zaczęli kształtować pracownicy, a nie pracodawcy – uważa Marcin Kruszyński. – Problem leży nie tyle w odpływie pracowników, co raczej w trudnościach ze znalezieniem na rynku prawdziwych specjalistów, mających odpowiednie doświadczenie i przygotowanie do zawodu. Kryzys i recesja nie mają na to bezpośredniego wpływu, jednak mogą utrudnić spełnienie coraz wyższych wymagań, jakie stawiają wykwalifikowani pracownicy pracodawcom już w momencie zatrudniania.

Uwaga: kryzys

Podobnie jak inne, również branża meblarska była i jest narażona na negatywne skutki przemian gospodarczych czy kryzysów ekonomicznych rzutujących na globalną migrację pracowników. Jednak – zdaniem Jerzego Jaworskiego, dyrektora ds. organizacyjnych, pełnomocnika ds. systemów zarządzania w Fabryce Mebli Gawin – nie będzie to skutkowało gwałtownymi zmianami na krajowym rynku pracy w branży meblowej. Rozwój obecnej sytuacji kryzysowej oraz ostrożne prognozy na rok 2009 nie potwierdzają głębokich zmian strukturalnych w zatrudnieniu – mówi Jerzy Jaworski. – Aktualne prognozy szacują, że tylko ok. 7% firm planuje zwolnienia pracowników w 2009 r. Równocześnie, choćby w kontekście kilku spektakularnych upadłości firm krajowych, rodzimy kapitał w branży meblowej pokazał, że jest w stanie wchłonąć nawet sporą liczbę pracowników wykwalifikowanych, z dużym doświadczeniem, z którymi nadal pracodawcy mają największe problemy kadrowe.

WASZE KOMENTARZE (0) + DODAJ KOMENTARZ