Fot. Publikator

Fot. Publikator

  • Autor: PAP
  • 03 marz 2020 16:39

Ekonomiści na razie nie obniżają prognoz wzrostu gospodarczego w Polsce wskutek koronawirusa

W takim przypadku najbardziej ucierpiałby polski sektor tekstyliów i elektroniki. "To sektory najbardziej uzależnione od importu z Chin" - powiedział. Jego zdaniem w takim scenariuszu polska gospodarka straciłaby ok. 1,5 pkt proc. rocznie, przy założeniu, że zaburzenia byłyby trwałe. Ekonomista zaznaczył, że zakłócenia w tych sektorach nie powinny jednak trwać długo.

Jego zdaniem może być możliwe szybkie zastąpienie dostawców chińskich, jeśli chodzi o tekstylia, ale znacznie trudniej będzie w przypadku zaawansowanych technologii, czyli elektroniki.

Jak dodał Luziński, przyjęty przez niego scenariusz jednak się zmienia, bowiem liczba chorych w Chinach przyrasta bardzo wolno, ale pojawiają się źródła zakażenia w Europie. "W Polsce ich jeszcze nie ma, ale gdyby się pojawiły, być może musielibyśmy zamykać fabryki, jak w Chinach. Trudno wyrokować jak będzie" - dodał.

Ekonomista zastrzegł, że bank nie obniża na razie prognoz wzrostu gospodarczego Polski z tytułu koronawirusa, zakładając, że wyniesie on w tym roku 3 proc. Zaznaczył jednak, że ryzyko, iż wzrost ten będzie niższy, jest istotne.

Luziński przyznał, że jego analiza dotyczy bezpośrednich związków chińskiej gospodarki z Polską, tymczasem są jeszcze związki pośrednie, np. poprzez Niemcy. Są one znaczącym odbiorcą naszych towarów a jednocześnie istotnym eksporterem do Chin.

"To relacje, które trudniej prześledzić. Na pewno trzeba wymienić przemysł samochodowy, Chiny bowiem importują dużo samochodów z Niemiec, a my jesteśmy dużym dostawcą części i podzespołów dla niemieckiego przemysłu motoryzacyjnego. To kolejny kanał, przez który w polską gospodarkę mógłby uderzyć spadek popytu w Chinach" - uważa Luziński.

Jego zdaniem trudno sobie wyobrazić branże, która - w dłuższym terminie - mogłaby zyskać na epidemii. (PAP)

Autor: Marcin Musiał

mmu/ drag/

WASZE KOMENTARZE (0) + DODAJ KOMENTARZ