Fot. Publikator

Fot. Publikator

  • Autor: PAP
  • 05 marz 2020 09:33

Ekspert: wykrycie koronawirusa w Polsce zwiększa lęki firm i konsumentów

Wykrycie koronawirusa w Polsce będzie mieć konkretny wpływ na gospodarkę, bo nasila efekt lęku, a czynniki psychologiczne są istotne np. przy decyzjach o zakupach czy o wstrzymaniu inwestycji - powiedział PAP ekonomista i rektor Wyższej Szkoły Bankowej Krzysztof Kandefer.

Minister zdrowia Łukasz Szumowski poinformował w środę rano, że w Polsce wykryto pierwszy przypadek koronawirusa SARS-CoV-2 wywołującego chorobę COVID-17.

Jak wskazał ekspert, choć informacja o pierwszym w Polsce zachorowaniu na koronawirusa nie jest dla nikogo zaskoczeniem, to skonkretyzowanie obaw związanych z zagrożeniem epidemią ma istotne znaczenie psychologiczne.

"Lęk związany z chorobą w innym kraju jest czym innym niż lęk przed tym, co dzieje się u nas. Czynniki psychologiczne, efekty paniki, obawy mają bardzo istotny wpływ na gospodarkę. Po konferencji ministra zdrowia informującej o pierwszym polskim przypadku wszyscy boimy się dużo bardziej, zwłaszcza że doświadczenia innych krajów pokazują, że liczba stwierdzonych przypadków rosła lawinowo" - zwrócił uwagę Kandefer.

Wskazał, że lęki te przekładają się na wiele konkretnych zachowań i zjawisk gospodarczych, poczynając od wykupywania środków dezynfekcyjnych po ryzyko spowolnienia wzrostu gospodarczego. "Na przykład płyny do mycia rąk nagle stały się towarem pierwszej potrzeby, bo każdy chce się zabezpieczyć i jest gotów zapłacić za to znacznie więcej niż jeszcze miesiąc temu, a gwałtowny wzrost popytu zazwyczaj łączy się ze wzrostem cen" - powiedział.

Jednak jego zdaniem na razie sytuacja nie uprawnia, by obawiać się generalnego wzrostu cen i inflacji. "Choć ludzie już od kilku tygodni wykupują np. trwałą żywność, to jej ceny mogą chwilowo wzrosnąć w małych sklepikach albo na bazarach, ale nie spodziewałbym się tego w dużych sieciach handlowych" - ocenił. Zwrócił też uwagę, że jak na razie zysk ze wzrostu cen czerpią sprzedawcy i pośrednicy, a nie producenci, bo sprzedawane się towary wytworzone jakiś czas temu, jeszcze przed wybuchem epidemii.

W jego opinii może się to zmienić, jeśli epidemia się rozwinie. "Wszystko zależy od tego, czy wiosna wpłynie na zatrzymanie fali zachorowań, jak szybko pojawi się skuteczna i szeroko dystrybuowana szczepionka. Jeśli to się uda, wpływ epidemii na wzrost cen może być prawie niezauważalny, choć jest to zależne od branży" - wskazał.

Ekonomista zwrócił też uwagę, że inną sferą, w której lęki mają realne przełożenie na gospodarkę, są decyzje inwestycyjne. "Nie można wykluczyć, że firmy będą chciały przyhamować inwestycje z obawy przed wchodzeniem w sytuacje niepewne, a koronawirus powoduje dużą niepewność co do przyszłego stanu gospodarki, zwłaszcza że obserwujemy spadki na giełdach i słyszymy przestrogi przed globalną recesją" - powiedział.

Kandefer wskazał, że Chiny stanowią kluczowy element globalnych łańcuchów dostaw i w kraju tym produkowanych jest bardzo dużo urządzeń oraz części, a także towarów istotnych dla gospodarek w innych krajach. "Jeśli chińska fabryka wiązek elektrycznych do produkcji telewizorów czy samochodów przerywa produkcję, to staje także produkcja tych towarów w innych krajach. Efekt będzie taki, że dostępność towarów może być mniejsza. Jednak z drugiej strony większość fabryk ma zapasy, więc efekt nie będzie natychmiastowy" - wskazał.

WASZE KOMENTARZE (0) + DODAJ KOMENTARZ