• Autor: Anna Żamojda
  • 27 gru 2013 18:02

Eksport polskich mebli zgrożony? Nowe rynki zbytu

Jak zauważają niektórzy przedstawiciele branży coraz większą konkurencję dla polskich mebli, zwłaszcza na rynkach eksportowych, stanowią meble produkowane na południu Europy. Z drugiej strony, inwestowanie na tamtejszych rynkach może okazać się opłacalne właśnie dla polskich przedsiębiorstw.

Eksport -  specjaliści o potędze Polski

Nie od dziś wiadomo, że polskie meblarstwo eksportem stoi. Okazuje się, że w ostatnich latach na rynkach zagranicznych wyrosła dla polskich mebli nowa konkurencja. I nie chodzi tu bynajmniej o produkty wytwarzane na Dalekim Wschodzie (choć również), ale całkiem blisko, bo na południu Europy. Meble z takich krajów, jak Rumunia, Bułgaria czy też Turcja w coraz większym stopniu podbijają rynki zwłaszcza Europy Zachodniej. Przedstawiciele polskiej branży podkreślają, że produkcja w tych krajach jest konkurencyjna ze względu na niskie koszty wytworzenia oraz transportu. Niektórzy prognozują ponadto dalszy, dynamiczny wzrost przemysłu meblowego w tych krajach, co może wpłynąć na mniejsze zainteresowanie polskimi meblami w kolejnych latach.
Faktycznie obserwujemy ostatnio zagrożenie ze strony Bułgarii i Rumunii, ale dotyczy to tylko segmentu ekonomicznego – przyznaje Krzysztof Duliński. Przedstawiciel Grupy Nowy Styl tak ocenia sytuację w tych krajach: Tamtejszy wzrost gospodarczy przekłada się na duże zapotrzebowanie na meble wysokiej jakości, dlatego rośnie import mebli do tych państw. Z drugiej strony, tamtejsze firmy szybko się rozwijają i mocno atakują rynki Europy Zachodniej. Rumuni i Bułgarzy oferują ceny konkurencyjne do cen wyrobów z Dalekiego Wschodu, ale są bliżej odbiorców, są też bardziej elastyczni w spełnianiu ich wymagań. Ponieważ Rumunia i Bułgaria są od niedawna w strukturach UE możemy spodziewać się zwiększonego zainteresowania odbiorców z krajów starej Unii rumuńskimi i bułgarskimi wyrobami. Podobnie zresztą było w przypadku Polski przed kilkoma laty – zniknęła bowiem bariera mentalna, że wyroby pochodzą „skądś”, „spoza Europy”. Zainteresowanie tamtejszymi wyrobami sprawi, że ich firmy zaczną „podciągać” jakość, którą obecnie jeszcze nieco odstają od polskich produktów. Wskazana jest więc promocja polskich mebli na Zachodzie, szybkie budowanie w oczach odbiorców pozytywnych skojarzeń.

Podobnego zdania jest też Mariusz Wieczorek z firmy Wilimex. Uważa on, że szczególne zagrożenie ze strony firm z Bułgarii i Rumunii mogą czuć producenci mebli tapicerowanych, gdyż coraz więcej włoskich firm lokuje w tych krajach swoje zakłady produkcyjne. Dziś, kiedy Rumunia i Bułgaria są już w Unii Europejskiej, to zjawisko może się jeszcze nasilać. Powstaje tam też kilka „włoskich” fabryk mebli kuchennych, co zdecydowanie pozwoli im obniżyć koszty produkcji i będzie stanowić realne zagrożenie jeśli nie na polskim rynku, to na pewno na wspólnych rynkach eksportowych – podkreśla.

Polski przemysł meblowy stoi na dwóch nogach: pierwsza to meble tapicerowane, druga – meble skrzyniowe – zauważa natomiast Mirosław Rzeczycki z Meblarskiej Spółdzielni Pracy Dąb. – Zamożność społeczeństwa rośnie i wymagania stawiane firmom meblowym również wzrastają. W zakresie mebli skrzyniowych wystarczy wprowadzić nowe maszyny i technologie, śledzić trendy na rynku i umiejętnie promować wyroby. Natomiast w przypadku mebli tapicerowanych ręczna praca wysoko wykwalifikowanych fachowców rośnie w cenie, a ponadto często emigrują oni do innych krajów Unii. Czynnik ludzki może więc tutaj spowodować konieczność zwiększonego importu, m.in. z takich krajów jak Turcja, Rumunia i Bułgaria. Zwłaszcza, że w zakresie jakości i wzornictwa często mają oni interesującą ofertę. Alternatywą dla importu jest przeniesienie produkcji do tych krajów bądź inna forma kooperacji.

WASZE KOMENTARZE (0) + DODAJ KOMENTARZ