Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do odwołania zgody oraz prawo sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl. Wycofanie zgody nie wpływa na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego przed jej wycofaniem.

W dowolnym czasie możesz określić warunki przechowywania i dostępu do plików cookies w ustawieniach przeglądarki internetowej.

Jeśli zgadzasz się na wykorzystanie technologii plików cookies wystarczy kliknąć poniższy przycisk „Przejdź do serwisu”.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

  • Autor: Katarzyna Hryniewicka
  • 27 gru 2013 18:01 (aktualizacja: 29 cze 2012 00:00)

Między rynkami - nieruchomości a meble

U progu kryzysu gospodarczego wielu meblarzy w załamaniu się sektora budowlanego i rynku nieruchomości upatrywało prawdziwej katastrofy. Teraz wielu z nich widzi sytuację w innych barwach, racjonalizując i urealniając wpływ zamieszania na rynku nieruchomości na kondycję przedsiębiorstw produkujących meble.

„Kto kupuje meble w Polsce? – ci którzy mają je gdzie ustawić” – ta żartobliwa wypowiedź, choć z pewnością trywialna, nie jest wcale pozbawiona sensu. Dodatkowo zawiera ona w sobie odpowiedź na inne, bardziej złożone pytanie – na czym polega zależność między szeroko rozumianym rynkiem nieruchomości a branżą meblarską. 

Otóż poziom inwestycji budowlanych w kraju, liczba oddanych mieszkań i domów, a także – co być może najważniejsze – cena nieruchomości wystawianych na sprzedaż zarówno na rynku developerskim, jak i wtórnym wydatnie przekłada się na popyt na meble. Kiedy jeszcze kilkanaście miesięcy temu pytaliśmy producentów mebli o skutki kryzysu, wielu z nich deklarowało, że załamanie się budownictwa będzie miało katastrofalne skutki dla meblarstwa. Według prognoz z tamtego czasu, spadek liczby oddawanych do użytku nieruchomości i zmniejszenie szans na zakup własnego „M” będzie poważnym ciosem dla większości przedsiębiorstw meblowych kierujących swe produkty nie na eksport, ale przede wszystkim na rynek krajowy. Z drugiej strony, kiedy przygotowując ten artykuł prosiliśmy o opinie na temat wpływu sytuacji na rynku nieruchomości na kondycję meblarstwa, wiele z opinii jednoznacznie wskazywało na to, że jest on śladowy i w zasadzie nie ma znaczenia.

W powszechnej opinii panuje przekonanie, że głównym stymulatorem pobudzania popytu na meble jest budownictwo, a zwłaszcza nowo oddawane mieszkania. Nie do końca jest to zgodne z rzeczywistością. Na podstawie szczegółowej analizy, którą przeprowadzałem kilka lat temu, ponad 80% mebli kupowanych jest na wymianę w istniejących zasobach mieszkaniowych, a tylko niecałe 20% trafia do nowych mieszkań.  – wyjaśnia Andrzej Rychel, dyrektor handlowy firmy Gała Meble.

Skąd taka rozbieżność opinii wśród producentów? Co najbardziej paradoksalne, obie te skrajnie różne deklaracje mogą być prawdziwe. A to dlatego, że realny wpływ sytuacji w budownictwie i rynku nieruchomości, firmy oferujące artykuły wyposażenia wnętrz – w tym także meble – będą mogły odczuć dopiero za jakiś czas.

Rynek deweloperski a meble

Wskaźników pozwalających diagnozować sytuację na rynku nieruchomości jest co najmniej kilkanaście. Wśród najważniejszych jest wspominana już liczba nowo oddanych do użytku mieszkań, a także wysokość cen, jaką osiąga metr kwadratowy nieruchomości w poszczególnych miastach, długość okresu, jaki upływa od wystawienia oferty sprzedaży do zrealizowania transakcji i oczywiście – dostępność oraz koszty kredytów w złotówkach i walutach obcych. Informacje te są systematycznie aktualizowane i uzupełniane przez specjalistów z takich firm jak m.in. Home Broker i Open Finance, a także Metrohouse, Expander i szybko.pl, którzy nieustannie monitorują rynek. W chwili, gdy przygotowywaliśmy to wydanie „Mebli Plus”, najnowsze raporty ww. firm, na które w dalszej części artykułu będziemy się powoływać, pochodzą z maja i czerwca.

Najwyraźniej zauważalnym trendem na rynku nieruchomości – zarówno pierwotnym jak i wtórnym, jest spadek cen. I to zarówno ofertowych i transakcyjnych. Według różnych szacunków tylko w maju, w porównaniu do odczytu kwietniowego przeciętne ceny metra kwadratowego spadły o ok. 0,2%- 0,9%. Wysokość tego wskaźnika jest niższa niż w pierwszych miesiącach tego roku, co mogłoby wskazywać na to, że spadki powoli wyhamowują, jednakże, jak zauważają eksperci może to również wynikać z rozpoczęcia „wysokiego sezonu” w branży i zauważalnego wzrostu liczby zawieranych transakcji. Home Broker – dla przykładu zanotował ich o niemal 10% więcej niż w marcu. Ten sezonowy wzrost nie musi jednak wcale zwiastować dużego i stałego ożywienia na rynku.

Trudno jest mi więc oceniać, czy i jaki wpływ na osiągane wyniki sprzedażowe miały przeceny na rynku nieruchomości. Jeśli jednak miernikiem może być dynamika sprzedaży na rynku polskim (rok/rok), to za okres styczeń – maj 2012 w stosunku do tego samego okresu czasu rok poprzedniego wzrost sprzedaży wynosi prawie 20%. W jakimś więc stopniu pomogło to w zwiększeniu sprzedaży, ale nie przeceniałbym znaczenia tego faktu i nie upatrywał jego decydującego wpływu. – mówi Andrzej Rychel.

Wiele w kwestii poziomu sprzedaży zależy od samych producentów i ich dystrybutorów. Nie są oni bowiem zupełnie bezradni w stosunku do obecnej sytuacji. Wiele firm podejmuje działania mające na celu minimalizację niekorzystnej koniunktury, niekiedy łącząc przy tym siły z partnerami zupełnie nieoczekiwanymi np. deweloperami. Przykładem takiego działania jest m.in. Black Red White i Euro Styl – jeden z trójmiejskich developerów, która realizuje właśnie inwestycję w Gdyni. Oferta przygotowana przez te przedsiębiorstwa zakłada nagrodzenie bonami osób, które do końca czerwca zdecydują się na zakup 3 lub 4-pokojowego mieszkania w budynku przy ul. Gorczycowej 3. Bon na kwotę 10 lub 15 tys. zł można zrealizować w gdańskim salonie meblowym Black Red White i kupić za niego meble i artykuły wyposażenie wnętrz.

Statystyczne paradoksy

Próby zwabienia klienta wszelkimi możliwymi metodami są jak najbardziej uzasadnione. Zwłaszcza, że – jak pokazują najnowsze badania – znacznemu wydłużeniu uległ okres, jaki przeciętnie mija od wystawienia nieruchomości na sprzedaż do jej faktycznej sprzedaży. Obecnie wynosi on rekordowe 168 dni, w którym zawiera się statystyczne studniowe poszukiwania nabywcy.

Pozostały okres, jaki upływa od zawarcia umowy przedwstępnej do podpisania umowy ostatecznej, w uproszczeniu traktuje się jako czas potrzebny do zdobycia finansowania. Dla transakcji sfinansowanych w maju przekroczył on 61 dni, co oznacza, że trwa już dwa miesiące. Trudno uznać to za pozytywny symptom. - mówi Katarzyna Siwek z Home Broker.

Dużo do myślenia o kondycji rynku nieruchomości mówi również fakt, że pierwszy raz od 4,5 roku średnia powierzchnia mieszkania oferowanego przez developerów jest niższa niż 60 m2. W cenie są mieszkania niewielkie, dwu i trzypokojowe, które pozwalają przeciętnej trzyosobowej rodzinie na spokojne samodzielne życie, a jednocześnie są bardziej dostępne niż apartamenty, które w 2007 i 2008 roku stanowiły gros z oferowanych nieruchomości. Podobny trend można zauważyć w budownictwie domków jednorodzinnych. Obecnie średnia powierzchnia takiego budynku oscyluje wokół jedynie 140 m2 i wynosi o kilka mniej niż w czasie trwania szczytu hossy.

Co oznacza to dla producentów mebli? Z jednej strony może być sygnałem, że Polacy bardzo ostrożnie podchodzą do wydatków i „mierzą siły na zamiary”, nie trwoniąc funduszy na zbytki. Z drugiej zaś jest pozytywnym dowodem na to, że potencjalni klienci salonów meblowych mimo trudności realizują swoje marzenia i kupują – a więc są w stanie utrzymać się wśród grup konsumujących dobra. I to mimo że generalnie nastroje polskich konsumentów, jak wynika nie tylko z analiz specjalistów od nieruchomości, ale również z rozlicznych badań socjologicznych – nie są dobre. Polacy, bombardowani ze wszystkich stron groźbą napływającego kryzysu, który ma dopiero zawitać do kraju, spodziewają się raczej wzrostu bezrobocia i kosztów utrzymania niż zwiększenia dostępności mieszkań.

Owoce EURO 2012

WASZE KOMENTARZE (0) + DODAJ KOMENTARZ