• Autor: Artur Golak
  • 27 gru 2013 18:02

Wymiana handlowa z Nimcami - strategiczne partnerstwo

Niemcy, największy kraj Unii Europejskiej, to drugi producent i pierwszy importer mebli w Europie. To też główny kontrahent gospodarczy Polski. Już tylko te przesłanki sprawiają, że Niemcy są dla polskiej branży meblowej strategicznym partnerem.

W roku 2006 wartość całkowita eksportu polskich mebli wyniosła, według szacunkowych danych, 19,5 mld złotych. Meble z Polski stanowiły 15% wszystkich sprzedanych mebli w Unii Europejskiej. Przeszło 42% mebli produkowanych w naszym kraju trafia do Niemiec. W 2005 roku meble z Polski stanowiły 23% wszystkich mebli kupionych na terenie Niemiec.

Geografia gospodarcza

Potencjał gospodarczy niemieckiego rynku może przyprawić o szybsze bicie serca każdego producenta i eksportera. Średnie zarobki tego 84-milionowego kraju wahają się między 2.300 a 3.500 euro. Średnia siła nabywcza wynosi w przybliżeniu 18.000 euro na jedną osobę rocznie. W zeszłym roku statystyczny Niemiec na elementy wyposażenia wnętrz wydał 385 euro, co w sumie daje 30 mld euro. Tylko 18-milionowy kraj związkowy Północna Nadrenia-Westfalia (niemieckie zagłębie meblowe skupiające 387 zakładów produkcyjnych, zatrudniających ok. 45 tys. pracowników i wytwarzające 33% ogółu niemieckich mebli) importuje z Polski towary o łącznej wartości równającej się łącznemu eksportowi polskich towarów do Wielkiej Brytanii, Francji, Irlandii i Grecji. Polska plasuje się na 14. miejscu największych eksporterów do Niemiec, ustępując m.in. Stanom Zjednoczonym, państwom Azji Południowo-Wschodniej i grupie państw „Starej Europy”. Kontakty polskiej branży meblowej i przetwórstwa drewna z Niemcami, datujące się od początku lat 90., zintensyfikowały się po kryzysie gospodarczym na rynkach wschodnich. Utrata rynków poradzieckich, spowodowała wzrost zainteresowania kierunkami zachodnimi. Bezpośrednia bliskość obu państw i istniejące już więzi inwestycyjne ułatwiły bezpośredni kontakt.

Porządek i organizacja

Ważne jest, że rynek niemiecki akceptuje towary o zróżnicowanym potencjale i wartości. Import zaspokaja zarówno potrzeby wewnętrzne, jak i ewentualny reeksport. Na tym obszarze toczyć się będzie walka polskich przedsiębiorców z dostawcami, głównie z Chin, ale też z Turcji i krajów Europy Zachodniej i Północnej. W roku 2004 import mebli z Państwa Środka wzrósł do poziomu 35% w porównaniu z rokiem poprzednim.

Wysokorozwinięta gospodarka niemiecka osiągnęła tak wysoki poziom nasycenia, że pewną możliwością zaistnienia na rynku jest wyparcie konkurenta. To można osiągnąć poprzez unikalne cechy oferty, wskazywany już serwis lub (i) konkurencyjną cenę, zwłaszcza w przypadku reeksportu. Z naszego punktu widzenia niemiecki rynek meblowy, jak i cała gospodarka niemiecka jest rynkiem nasyconym o bardzo wysokim „progu wejścia” – mówi Konrad Chmiel, eksport menedżer ds. rynków niemieckojęzycznych firmy Komandor. – W naszej branży jest bardzo wiele firm konkurencyjnych, oferujących podobne produkty i aby wejść na ten rynek trzeba bezpośrednio walczyć z konkurencją. Jedna z tez mówi, że, aby zaistnieć z własną marką (co w przypadku firmy Komandor jest największym priorytetem na rynku niemieckim), należy wypchnąć z tego rynku firmy konkurencyjne. Co do preferencji klientów – są one bardzo wysokie. Niemiecki klient oczekuje bardzo wysokiej jakości, nowoczesnych rozwiązań i często jest gotowy zapłacić wyższą cenę za bardzo wysoką jakość. Nie oznacza to jednak, że niemiecki klient zapłaci każdą cenę, ponieważ należy mieć na uwadze fakt, że przed dokonaniem wyboru produktu niemieccy klienci praktycznie zawsze porównują ze sobą konkurencyjne oferty i wybierają tę dla siebie najlepszą. Dlatego tak ważne dla nas są relacje: cena-jakość.

WASZE KOMENTARZE (0) + DODAJ KOMENTARZ