Maria Lasek i Jerzy Krzanowski z Grupy Nowy Styl - w włoskim wyścigu

Maria Lasek i Jerzy Krzanowski z Grupy Nowy Styl - w włoskim wyścigu

  • Autor: bm
  • 27 maj 2019 12:14 (aktualizacja: 27 maj 2019 13:50)

Załoga Grupy Nowy Styl Group w najpiękniejszym wyścigu świata

Maria Lasek oraz Jerzy Krzanowski, zawodowo związani z Grupą Nowy Styl, ukończyli słynny włoski wyścig Mille Miglia 2019 - imprezę nazywaną "Najpiękniejszym wyścigiem świata". Jechali zabytkowym porsche z 1955 roku.

W kalendarzu sportów motorowych włoski wyścig Mille Miglia uchodzi za prawdziwą legendę. Pierwsza edycja wydarzenia odbyła się bowiem w 1927 roku, w czasach gdy motoryzacja wciąż raczkowała. Dystans na trasie Brescia-Rzym-Brescia, z którym mierzyli się ówcześni śmiałkowie, wynosił tysiąc mil (stąd nazwa), czyli około 1600 kilometrów.

Auta, które startują we wznowionej w latach 80. imprezie, to wyłącznie pojazdy wyprodukowane pomiędzy 1927 a 1957 rokiem. Co roku w zawodach uczestniczy kilkaset samochodów, a kilka tysięcy kolejnych stara się o miejsce na liście startowej. Jedną z ekip, które 15 maja wyruszyły na tegoroczną, wydłużoną do ponad 1800 km trasę wyścigu, utworzyli Jerzy Krzanowski, na co dzień współzałożyciel i wiceprezes Grupy Nowy Styl, oraz Maria Lasek, Dyrektor Centralnego Działu Zakupów Grupy. Jerzy Krzanowski usiadł za kierownicą porsche 356 speedstera (rocznik 1955), zaś Maria Lasek wcieliła się w rolę pilotki rajdowej. Dla obojga był to debiut, zarówno w Mille Miglia, jak i w tego typu imprezach. Zgodnie przyznają, że wyścig okazał się wspaniałym, a zarazem ekstremalnym przeżyciem.

Wyjątkowość tego wyścigu polega na połączeniu malowniczej trasy – scenerii uroczych włoskich miast i miasteczek oraz bajkowych krajobrazów na prowincji – z ogromną ilością zabytkowych aut, motoryzacyjnych perełek, z których każda jedna wygląda zjawiskowo. Właśnie dlatego Mille Miglia zyskała miano najpiękniejszego wyścigu na świecie - dzieli się wrażeniami Maria Lasek.

Dla części ekip wynik sportowy jest najważniejszy, dlatego w staraniach o jak najlepszy rezultat gotowe są zaryzykować. W przypadku zabytkowego auta, pozbawionego systemów wspomagających jazdę i zapewniających bezpieczeństwo, jest to bardzo niebezpieczne. Nie tylko dla nich, ale także dla innych uczestników wyścigu – odsłania drugie oblicze imprezy Jerzy Krzanowski. – Co więcej, pokonanie takim samochodem dystansu prawie dwóch tysięcy kilometrów w trzy dni, stanowi ogromny wyczyn, ponieważ w praktyce oznacza to jazdę od świtu do zmierzchu, a nawet do późna w nocy. Z tego powodu spora część załóg rezygnuje z udziału w trakcie wyścigu.

Warto dodać, że Maria Lasek i Jerzy Krzanowski byli jedną z zaledwie trzech polskich załóg startujących w tegorocznej edycji rajdu. Oprócz nich do mety dojechała jeszcze jedna ekipa.

WASZE KOMENTARZE (0) + DODAJ KOMENTARZ